środa, 10 grudnia 2008

Głupota ludzka nie zna granic...

Nie, nie ,nie! Nie mogę tego zrozumieć, poprostu nie mogę! Widząc TAKIE konta, nawet Budda by sie wkurzył i wyszedł. IKS DE.

A w czym problem? Jestem jednym z 12 milionów uzytkowników pewnego bardzo popularnego portalu społecznościowego. Portal ma na celu integrację osób, które kiedyś, lub aktualnie chodzą/chodziły ze sobą do klasy. Nazwy nie podam, ale pewnie wiecie o jaką stronę chodzi. Wogóle ten portal jest pojechany. IKS DE.

Owszem, admini portalu mogą się poszczycić tyloma użytkownikami, ale jestem ciekaw, ilu z nich to realne osoby. Wg moich obserwacji, ok.6 mln to "Konta fikcyjne". Ostatnie zdanie mozna również czytać jako "6 mln zarazy". IKS DE.

O co tyle rabanu? Ponieważ te KF(napiszę w skrócie) nie przedstawiają dosłownie żadnej wartości. Bo jaki sens ma zakładanie tysięcznego konta jakiegoś Joe Jonasa i nazywanie go:
"^* DżOseph DżOł DżOnas xD ^* Am sO creAzy xdd PartiA PWiZL xDdd czyli pOzytywNie Walnięci i Zadeha dezOwani lOodziOóWie xd zajętY.! kOcham maJn sZelszYn .! Kaa Cee ;** nO stÓpidO xd głÓópek (xddd zapraszAcĆ im em .! jOzek xD)
Miejscowość: New Yersey ^ Wyckoff ^ PaCzkA pO żelKacH xd ^ W cO piOntej kInder niespOdzianCe ^ w krAinie smoÓtkoÓw i łesS ^ W hOgwarcie ^ W kąCię pOkOju ^ W krAiniE NWiZL ^ W krAiniE ciaStek i mlEka ^ na kSiężYcu ^ w kOsmOsie ^ w kRainie Ciemności ^^"
A w rubryce "O sobie" pisać:
"^^ Jam bycĆ DżOseph DżOł DżOnas ^^ InacZej zwanyM jestĘm jOzek lub jÓozek xD
GraM w zEspOle 'jOnas brOtherS' z mOimi braTmi KefFinEm aNd NiCkiem ^*
NaleŻę do pOzytywNie walniĘtYch i ZadeHadezOwanycH lOodziÓow xD
szÓkam łOdziny xD
ŻaprAszAćĆ xD
Im em jeStem:
^ WalnIęty,
^ SzurnIęty,
^ głÓópi,
^ SzekSzy x^
^ ŻwariOwany x]]"
Mądre? Nie. IKS DE.

Takich kont jest tysiące, miliony i powstają chyba jeszcze szybciej niż nowe strony pornograficzne (a powstaje ich ok 10000 na dzień). Na portalu "XXX" możesz zanleźć profil fun-clubu swej nieżywej od 17 lat babci, Mariusza Pudzianowskiego, Hamburgera, a także możesz zaprosić do znajomych samego Lorda Vadera!(tylko uważaj, aby Cię mieczem nie pociął...) IKS DE.

Widać, że ten portal jest robiony przez Polaków, dla Polaków. Dawne formy wywiadu środowiskowego (czyt. leżenie na poduszcze w oknie wychodącym na ulicę i wpatrywnie się 3 godziny po to, aby wiedzieć "co u sąsiada"), zostają wyparte przez nowe, multimedialne. Emerytka zamiast sterczeć w oknie, wystarczy jej, że zaloguje się na TYM portalu, wejdzie na profil danej osoby, zobaczy nowe zdjęcie (np. z lodówką) i wymieni się plotką w prywatnej wiadomości. A jak ktoś wejdzie na jej profil, to oczy wydłupie, że ktoś zagląda do jej ogródka. IKS DE.

I też zepsute do szpiku kości jest aktorstwo wielu osób. Jak lepiej zagrać rolę bogatego pana, kochanego mężczyzny, wyzwolonej kobiety, lub optymistycznego emo, niż zrobić odpowiedni profil na poratlu "XXX"? IKS DE.

I też powszechne używanie emotikonów. W niektórych kontach, popularnych "Buziek i IKS DE" jest więcej niż liter. Symbol symbola? Nie, symbol głupoty. IKS DE.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Tłuczkek do pierogów

-Mamo, mamo! - krzyknęła do Mamy mała Basia, mająca zaledwie 5 lat, ciągnąc ją przy tym łapczywie za rękę. Mama była typową matką - polką. No, może trochę unowocześnioną matką - polką. W rękach trzymała pełne ciężkich zakupów, zielone EKOtorby, mocno kontrastujące z fioletowym płaszczem, czrnymi kozakami, którę są piękne tylko dlatego, że były pokazywane na "High Life TV", czapeczką ala berliński kabaret lat trzydziestych w kolorze także fioletowym i żółtym, długim, wełnianym szalikiem. Za rękę ciągnęła ją jej córka, ubrana w obrzydliwie różowe spodnie, za dużą, różową kurtkę z złotym napisem "DOLCE & GABBANA", za małe buty z charakterystycznym logiem Nike i różowym, aksamitnym szaliczkiem. Robiły zakupy w Tesco, bo przecież Biedronka gryzie.
-Mamo! Mamo!- dziewczynka jeszcze mocniej ciagnęła matkę, która jak w transie oglądała, jak szybko i z użyciem jedynie cudownej pasty "XXX", mieć zęby jak perły.
-Mamo! Mamo!
-Co ty do cholery chcesz?- wkońcu zareagowała matka.
-Mamo, patrz!- wskazała palcem na niesionego na lektyce starego mężczyznę, w stroju świętego Mikołaja. Mamo, to Mikołaj! Co on niesie?
-Zostaw mnie, głowa mnie boli...
-Ale mamo, co to?
-Nie wiem! Zapytaj się tego czerwonego dziada, moze ci odpowie - po tych słowach Basia zaczęła biec do św. Mikołaja. Do tego samego św. Mikołaja, który już od września, na dziale z mięsem, rozdaje dzieciom świńskie ryje. Mała dziewczynka stanęła tuż przed lektyką.
-Oj, witaj miłe dziecko! - powiedział do niej milionowy i znów nieudany sobowtór popularnego lapończyka.
-Dzień dobry święty Mikołaju! Co trzymasz w swojej rączce? Czy to coś dla mnie?
-Oczywiscie dla Ciebie! Hoł, hoł! Oto nowy tręd - Tłuczek do pierogów! Da Ci sczęście i pieniądze, zdrowie i przyjaciół i dzięki niemu będziesz miała najlepszy wpływ na ciasto twego życia!
-Oj Mikołaju! Czy kiedy to kupię pierwsza, będę lepsza od moich koleżanek z przedszkola?
-Na pewno! Bóg Cię za to będzie kochał! Zdobądź to szczęście za jedyne 19,99!
-Mamo, mamo! Chodź!- uśmiechnięta córeczka zawołała do swej rodzicielki.
-CO?!
-Mamuś, proszę, chodź!- matka powoli podchodzi do dziecka. Zwraca się do tego pana w czerwonym
-O co chodzi?
-Mamo, kup mi to! Będę najlepsza ze wszystkich dziewczynek w przedszkolu! Twoje koleżanki z pracy, będą ci zazdrościć takiej córki! Dzięki temu Bóg będzie nas kochał! - wykrzykiwała ochoczo Basia.
-A to za jedyne 19,99! - doadał naciągacz. Matka - polka niechętnie wręczyła sprzedawcy 20 złotych, wyrwała mu tłuczek do pierogów z ręki i dała go córce. Odeszły w milczeniu, czasami przerywanym podziękowaniami małej kobiety. Nagle matula sie odezwała
- Idź tam pobaw się dziecko, ja tylko pójdę do takiego specjalengo działucos kupić. Bo przecież tato i tak nocuje u innej...



Boli?

wtorek, 25 listopada 2008

Śmiej się bratku z WŁASNEGO przypadku.

Stereotypy. Są od zawsze i niczym cień prześladują każdego. Są najprostszym, najszybszym jak i najbardziej krótkowidzącym sposobem na wyrobienie sobie zdania o kimś/o czymś.

Zacznę ostro, ale moim zdaniem prawdziwie. Polacy są straszni, pod względem stereotypowego oceniania. W zawodach w tej dyscyplinie, bylibyśmy zapewnie faworytami. W polsce niestety, na każdym kroku słychać i czuć, jak stereotypy kierują światopoglądami polaków. Jak to udowodnić? Co Ci się kojarzy ze słowem Cygan? Brudny leń, wręcz wrzód na organiźmie państwa, próbujący na każdym kroku oszukać i wyłudzić pieniądze. Mówiąc językiem szarego Janka "Kawał c**** z niego jest.". A Bułgarka? Często kojarzona z kobietą lekkich obyczajów, pochodząca z kraju trzeciego świata, bardzo "prosta" i "łatwa".  Jakie mamy podstawy ku takiemu rozumowaniu? Jak w każdym przypadku, zachowanie niektórych jednostek, w oczach obserwatorów, rzuca często złe światło na ogół, który najczęściej jest zupełnie inny.

Akurat kto jak kto, ale moim zdaniem polacy nie powinni kierować się tylko stereotypami, co często objawia ich zaściankowość. Śmiejemy się z Rumunów. Uważamy że to brudasy, wszystko jest tam niemal zniszczone (ten pogląd jest stosowany przez wielu młodych ludzi) i że ogólnie jest tam bieda. Guzik prawda. Rumunia to dziś kraj, który jest coraz bogatszy. Ma wysoko rozwiniętą turystykę, nie tak jak w polsce. Jest mniej absurdów prawnych i obyczajowych, ogólnie jest tam coraz lepiej. Tylko dawno utarte "prawdy" trudno zmienić. 

Śmiejemy się z całego świata, ukazując tutaj u siebie częto brak tolerancji. Polacy mają to do siebie, że jak polska stara(no może oprócz zaborów) uważają się za lepszych od krajów na tym samym, lub trochę gorszym poziomie gospodarczym i kulturowym. Zachowujemy się często jak ważny trzecioklasista, wyszydzający wypłoszonego pierwszaka tylko dla tego, że nim jest. Ale jak głosi przysłowie, jak Kuba Bogu, tak bóg Kubie...

Moze tego nie widać na codzień, ale tak naprawdę śmieje siez nas cały świat. Jedyne pozytywne stereotypy o polakach to: polki są piękne (ale zaraz dodają, że są "łatwe"...) i zdanie wyrobione sobie o nas, w czasach nagminnej emigracji, że jesteśmy dobrą (i tanią...) siłą roboczą. A oto reszta: 

  • Zaglądamy zbyt często do kieliszka; 
  • Cały czas narzekamy, co doprowadza nas do smutku (zgadzam się, kiedyś ten temat poruszę); 
  • Polscy mężczyźni są zaniedbani; 
  • Nacja złodzieji (szczególnie w Niemczech); 
  • Zawistni, niezgodni, kłótliwi, nielojalni; 
  • Pesymiści; 
  • Rasiści (szczególnie przeciw żydom).   

Jest tego naprawdę dużo. Uważamy innych za "taki i takich", a tak naprawdę nimi jesteśmy. Aż mi żal, jak śwaiatowe media mówią o (cytuję) "Politycznym polskim cyrku".  Właściwie nie mówią lecz szydzą. 

Stereotypy najczęściej są wywołane niewiedzą. Prośba do wszystkich: Nie wypowiadajcie się na temat, o którym nie macie pojęcia, szczególnie kierując się utartymi obrazami. Bo jak widać, na pewno Tobie, czytelniku, jest bardzo smutno, że kojarzą Cię bardzo źle, tylko dlatego, że nosisz orła w sercu. Nie rób drugiemu co tobie nie miłe.

czwartek, 20 listopada 2008

Homo Sapiens & Homo Taboretos i bawienie się w Syzyfa

Od dzieciństwa spotykałem się z twierdzeniem, które głosiło, że "Są ludzie i taborety". Im jestem coraz starszy, tym bardziej wierzę w sens tej sentencji...  

Środowe, wczesne popołudnie zapowiadało się wręcz cholernie optymistycznie. Moja troszcząca sie o wszystkich szkoła i nasz wiekopomny i wspanały pan starosta, wpadli na pomysł, aby młodzież conieco odhamić. Postanowili kontynuować tradycję organizacji corocznych "Zaduszek/Walentynek jazzowych" (Dla czego impreza związana z waleniem tynków organizowana jest już w listopadzie? Jak to mówiła nasza polska wyrocznia, Ferdynand K. "Są rzeczy, które się nawet fizjonomom nie śniły...". W sumie okres sprzedaży bożonarodzeniowej w super, hiper i jakiś tam innych marketach, rozpoczyna się już trzy dni po wielkanocy...). Pomysł godny. Nawet część kosztów organizacyjnych zapłacili, przez co "szary uczeń" musiał zainwestować tylko 2 zł. Pomysł jeszcze lepszy. 

Lecz rzeczywistość była brutalna. Jak zawsze, niestety. Spędzono(bo chyba tylko tak to można nazwać), ok. 300 - 400 uczniów, do przestarzałej sali ośrodka kultury. Uczniów nie tyle interesowała muzyka, co fakt, że nie siedzą aktualnie na nudnych lekcjach, lecz w "wygodnym" fotelu widza. O ile jeszcze 4 pierwsze rzędy w miarę się zachowywały, ale reszta... Bez komentarza. Wygłodniałe bydło rzucające sie na jedzenie wydawałoby cichsze odgłosy. Jedli, pili, gadali, krzyczeli, śmiali się i lekceważyli... Osoby, które przyszły posłuchać muzyki, no niestety, trafiły pod zły numer. Zupełny brak wychowania może poparty przykładami, jak np. pisanie sms-ów/granie w gry JAVA na komórkach, czy ubierania okrycia wierzchniego  i próby wyjścia z koncertu w połowie jego trwania. A proszę mi uwieżyć, zespoły występujące tego popołudnia grały na 6. Może z lekkim minusem, ale nic nie jest trwałe i idealne. A ludzie.... Są oni  i niestety są "taborety". Gdybym występował na scenie, zszedłbym w połowie wystęu, widząc taką ignorację i brak podstawowych manier.

Tym bardziej zastanawia mnie zabawa dyrektorów, starostów i wielu innych ludzi, próbujących "odhamić" młodzież. Zawsze będą dwie grupy osób. Pierwsza będzie zachowywać się dobrze na takim koncercie, dadzą chociaż szansę artyście, za to druga będzie chamska i nietolerancyjna. Takie grupy nie tylko są wśród społeczności uczniowskiej, lecz także w szeroko pojętym społeczeństwie polskim. Walka tych "ważnych" osób jest godna podziwu, ponieważ przybiera niestety charakter walki heroicznej. 

Mali polacy bawią się w policjanta, duzi w Syzyfa. A wyjątek podtwierdza regułę.

poniedziałek, 17 listopada 2008

Alfa... I na niej poprzestańmy.

No cóż... Stało się. Wkońcu zebrałem trochę sił, aby założyć swojego bloga, na którym będę mógł opublikować swoje poglądy. Niekoniecznie trafne, częto warte rzucenia w ogień, ale własne. Miliony razy widzę rzeczy plastikowe, bezduszne, plugawe, powiązane z rzeczami dobrymi. Te hybrydy wystarczająco wpływają na mój światopogląd, którym się z chęcią podzielę. Myślę, że te przemyślenia skłonią Ciebie, czytelniku, do roztrząsania pewnych spraw związanych także z tobą i z twoim otoczeniem. Bez emotikonów, bez plastiku. Pozdrawiam!